Niektóre role teatralne:
1983 – Reportaż z pop festiwalu – Tibor Dery, jako śpiewający Hippis, reż. Gordon Krzysztof, Teatr Wybrzeże w Gdańsku (debiut teatralny).
1985 – Teatr – Michel de Ghelderode, jako Boraks, Szalej, reż. Ronczewski Ryszard, Teatr Wybrzeże w Gdańsku (spektakl dyplomowy).
1985 – Sceny z Szekspira – William Shakespeare, reż. Mielczarek Igor, Teatr Wybrzeże w Gdańsku (muzyczny spektakl dyplomowy).
1985 – W małym dworku – S. I. Witkiewicz, jako Dyapanazy Nibek, reż. Major Ryszard, Teatr Wybrzeże w Gdańsku (spektakl dyplomowy).
1985 – Wyspy Galapagos – Helmut Kajzar, jako X, reż. Mich Zbigniew, Teatr Polski w Poznaniu.
1986 – Kompot – B. Richter, J. Kofta, jako Budyń, reż. Mrówczyński Grzegorz, Teatr Polski w Poznaniu.
1986 – Caligula – Albert Camus, jako Scypion, reż. Pazdro Jacek, Teatr Polski w Poznaniu
1987 – Ocean Niespokojny – Aleksiej Rybnikow, jako Federico, reż. Hass Zbigniew Marek, Teatr Rozrywki w Chorzowie.
1987 – Betlejem Polskie – Lucjan Rydel, jako Szatan, reż. Kochańczyk Marcel, Teatr Rozrywki w Chorzowie
1987 – Apetyt na czereśnie – Agnieszka Osiecka, jako ON, reż. Miłkowski Dariusz, Teatr Rozrywki w Chorzowie.
1988 – Kat i Błazen – Verich, Voscovec, jako Błazen, reż. Prohazka Miro, Teatr Rozrywki w Chorzowie.
1988 – Lis Przechera – Johann Wolfgang Goethe, jako Treser, reż. Ryłko Tadeusz, Teatr Rozrywki w Chorzowie.
1989 – Muzyka: Kurt Weill – Kurt Weill, reż. Skwark Józef, Teatr Rozrywki w Chorzowie.
1991 – Czarodziej z krainy OZ – Lyman Frank Baum, jako Hickory – Blaszany Drwal, reż. Miłkowski Dariusz, Teatr Rozrywki w Chorzowie.
1992 – Monachomachia – Ignacy Krasicki, jako Elizeusz, reż. Zoń Jerzy, Teatr Rozrywki w Chorzowie.
1992 – Szczurołap – Janusz Galewicz, Maria Kossakowska, jako Szczurołap, reż. Marcinowicz Janusz, Teatr w Drodze.
1992 – Człowiek z La Manchy – Mitch Leigh, D. Wasserman, jako Pedro, reż. Rozhin Andrzej, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1992 – Sztukmistrz z Lublina – Isaac Bashevis Singer, jako Wędrowiec, reż. Szurmiej Jan, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1993 – Bracia krwi – Russell Willy, jako Sammy, reż. Rozhin Andrzej, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1994 – Wiktoria i jej huzar – Paul Abraham, jako Hrabia Ferri Hegedus (gościnnie), reż. Zarewicz Ryszard, Teatr Muzyczny w Lublinie.
1994 – Pan Twardowski – Komorowski Ryszard, jako Diabeł (gościnnie), reż. Zarewicz Ryszard, Teatr Muzyczny w Lublinie.
1994 – Noc listopadowa – Stanisław Wyspiański, jako Wysocki, reż. Żarnecki Andrzej, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1995 – Zjazd koleżeński – Program składany STS, Ryszard Pracz, jako Gumowski, Bokser, reż. Grochoczyński Tomasz, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1995 – Sindbad – Bolesław Leśmian, jako Sindbad, reż. Karpiński Cezary, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie
1995 – Balladyna – Juliusz Słowacki, jako Kirkor, reż. Łysak Paweł, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1996 – Uciechy staropolskie – Anonim, jako Jan, Młodzieniec, reż. Baer Bogdan, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1997 – Śluby panieńskie – Aleksander Fredro, jako Gustaw, reż. Żarnecki Andrzej, Teatr Kameralny w Lublinie.
1997 – Wiśniowy sad – Antoni Czechow, jako Piotr Siergiejewicz Trofimow, reż. Łysak Paweł, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1998 – Trzej muszkieterowie – Dumas Aleksander, jako D’Artagnan, reż. Grochoczyński Tomasz, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1999 – Ślub – Witold Gombrowicz, jako Pijak, reż. Kochańczyk Marcel, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1999 – Arkadia – Tom Stoppard, jako Valentine Coverly, reż. Babicki Krzysztof, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
1999 – Moralność pani Dulskiej – Gabriela Zapolska, jako Zbyszko, reż. Żarnecki Andrzej, Teatr Kameralny w Lublinie.
2000 – Diabelskie nasienie – Ivo Bresan, jako Iwan Koller, reż. Babicki Krzysztof, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2001 – Poskromienie złośnicy – William Shakespeare, jako Hortensjo, reż. Tosza Bogdan, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2004 – Straszny dwór – Stanisław Moniuszko, jako Turek (gościnnie), reż. Skolmowski Robert, Teatr Muzyczny w Lublinie.
2005 – Wesoła wdówka – Franz Lehar, jako Niegus (gościnnie), reż. Czeski Zbigniew, Teatr Muzyczny w Lublinie.
2006 – Żołnierz królowej Madagaskaru – Julian Tuwim, jako Pan Benon, reż. Bradecki Tadeusz, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2007 – Legoland – Dirk Dobbrow, jako Hilmar, reż. Kempinsky Grzegorz, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2007 – Idiota – Fiodor Dostojewski, jako Jewgienij Pawłowicz Radomski, reż. Babicki Krzysztof, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2009 – Bóg – Woody Allen, jako Lorenzo Miller, reż. Kempinsky Grzegorz, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2010 – Biały Dmuchawiec – Mateusz Pakuła, jako Wokalista, reż. Babicki Krzysztof, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2010 – Makbet – William Shakespeare, jako Banko, reż. Mądzik Leszek, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2011 – Zamknęły się oczy Ziemi – Paweł Huelle, jako Major, reż. Babicki Krzysztof, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2012 – Płatonow – Antoni Czechow, jako Wengierowicz – Ojciec, reż. Korytkowska-Mazur Agnieszka, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2013 – Pakujemy manatki – Hanoch Levin, jako Alfons Chuzli, reż. Tyszkiewicz Artur, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2013 – Napis – Gerald Sibleyras, jako Pan Bouvier, reż. Tyszkiewicz Artur, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2016 – Pan Tadeusz – Adam Mickiewicz, jako Sędzia Soplica, reż. Grabowski Mikołaj, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2020 – Antygona w Nowym Jorku – Janusz Głowacki, jako Policjant, reż. Hussakowski Jan, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2023 – Ciężkie czasy M. Bałucki, jako Giętkowski; reż. Redbad Klynstra, Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2024 – Stamtąd – scenariusz, reżyseria, wykonanie – Artur Kocięcki (na podstawie książki Przebudzenia Artura Kocięckiego) prapremiera 19.10.2024 r. Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
2024 – Czechowicz 20 i 2 – Wroński, Cymerman – jako ojciec Józefa – Paweł Czechowicz, reż. Łukasz Witt – Michałowski, premiera 30.12.2024 r. Teatr im. J. Osterwy w Lublinie.
"Napis", czyli awantura o ch. "Napis" w reż. Artura Tyszkiewicza w Teatrze im. Osterwy w Lublinie. Pisze Anna Fit w Gazecie Wyborczej - Lublin
«Ostatnia w tym sezonie premiera w Teatrze im. Juliusza Osterwy już za nami. Tym razem reżyser Artur Tyszkiewicz wziął na warsztat nasz konformizm.
„Napis” to sztuka, w której francuski dramaturg Gérald Sibleyras rozprawia się z pustymi hasłami i napuszoną poprawnością. A powodem całego ambarasu jest tytułowy napis. Jego ofiarą pada pan Lebrun – nowy lokator eleganckiego bloku, który wprowadza się tam razem ze swoją żoną. Ich dobre samopoczucie w nowym miejscu skutecznie burzy hasło „Lebrun = ch**” wyryte w windzie, tuż pod lustrem. Bohater zamiast zniszczyć napis i udawać, że wszystko jest w porządku, postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo wśród mieszkańców.
Pojawia się wróg
Rozmowy z sąsiadami, którzy w swoim mniemaniu reprezentują nowoczesne poglądy, obnażają ich bezmyślność. Okazują się ludźmi, którzy bezrefleksyjnie przyjmują medialne komunikaty i ślepo wierzą w to, co przeczytają w gazetach. Rzucają hasła slogany, których często nie rozumieją. Wszelkie refleksje zastępuje u nich wyuczony i wypracowany przez lata konformizm, przyklejone uśmiechy i sztywne zasady, którym trzeba się podporządkować pod groźbą ostracyzmu. Na czele ich słowników znajduje się otwartość, nowoczesność, wspólnota oraz tolerancja, która tak naprawdę jest zupełnym jej brakiem.
Nowy sąsiad jest nieufny wobec wszystkich zasad rządzących tym małym światem, więc szybko staje się wrogiem hermetycznej społeczności.
Monitoring w akcji
Tekst Sibleyrasa doczekał się w Polsce kilku realizacji. W Lublinie wyzwanie podjął Artur Tyszkiewicz. Jego spektakl jest oszczędny w formie – nie ma w nim wyszukanej scenografii, rekwizytów czy wymyślnej charakteryzacji. Zresztą nie są one do niczego potrzebne. Nowością w Teatrze im. Juliusza Osterwy są materiały wideo – zapisy z osiedlowego monitoringu, świetnie dopełniają akcję rozgrywającą się na scenie.
Wśród aktorów na szczególną uwagę zasługuje postać pana Bouviera, którego rewelacyjnie zagrał Artur Kocięcki.
» „Śledztwo w sprawie napisu, czyli awantura o ch…” Anna Fit Gazeta Wyborcza – Lublin online 17-06-2013
e-teatr.pl – wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
Poezja brudu i metafizyka nudy – Irina Lappo
Pakujemy manatki jest sztuką, w której – jak podliczył sam autor – występuje „6 rodzin, 5 zakochanych, 3 niezamężne dziewice, 9 nieboszczyków, 8 pogrzebów, 4 wdowy, 3 Amerykanów, 11 walizek, niemowlę, homoseksualista, prostytutka, jąkała i garbus – wszyscy bardzo nieszczęśliwi, lecz zabawni”. W lubelskim spektaklu decyzją realizatorów redukcji poddano Amerykanów, walizki i zakochanych, lecz zachowano istotę Levinowskiego tekstu – niejednoznaczność gatunkową, dającą o sobie znać już w podtytule (Komedia na osiem pogrzebów). Oparty na dystansie wobec najbardziej traumatycznych zdarzeń humor Hanocha Levina nie zna granic i nie uznaje tematów tabu. Kłopoty z wypróżnieniem są równie dobrym tematem żartów, jak pogrzeb. Reżyser Artur Tyszkiewicz nie rezygnuje ani z rodzajowości, ani z groteskowej dosadności, ani z lirycznego tonu. Doskonale wyważony balans między smutkiem a wesołością owocuje brawurowym połączeniem okrucieństwa z rozpaczliwym sarkazmem. Wulgarny język równoważy się z bezpretensjonalną farsą scen tanecznych. Nużące tempo ujęć rodzajowych kontrastuje z pełnią życia, którą tryskają postacie podczas pogrzebów. Próba opisu lubelskiej wymaga mnożenia sprzecznych epitetów, bo spektakl jest plebejski i metafizyczny zarazem, nudny i bardzo śmieszny, niesmaczny i pełny poezji.
Tyszkiewicz buduje nastrój monotonnego, nudnego życia drastycznie spowolniając tempo spektaklu. Nieszczęśliwe postacie snują się po scenie jak lunatycy, cyzelują słowa, niemal każda wypowiedziana fraza jest kontrapunktowana pauzą, ale nie ciszą, w tle biją dzwony, coś stale rzępoli i skrzypi (muzyka: Jacek Grudzień). Tło muzyczne obrazuje w spektaklu bieg czasu, niezauważalny i nieuchronny, cisza oznacza, że czas się skończył. Paradoksalnie – każda chwila ciszy staje się wytchnieniem, bezruchem, możliwością dotknięcia absolutu, zaś muzyka jest czasem – powolnym lub szybkim, płynącym (i brzmiącym) inaczej dla każdej z postaci.
Z tego konfliktu spektakl wychodzi obronną ręką dzięki rzetelnej pracy aktorów, bowiem pełna błyskotliwych obserwacji obyczajowych rodzinno-społeczna sztuka Levina stoi właśnie aktorstwem. Spektakl został popisowo zagrany przez niemal cały lubelski zespół.
Najśmieszniejszą scenę stworzyli Artur Kocięcki i Daniel Dobosz. Zaprezentowany przez nich podryw na dyskotece, a zwłaszcza gejowski taniec godowy w wykonaniu Kocięckiego był dość subtelny, by nie stoczyć się do poziomu niesmacznej karykatury, lecz tak wyrazisty, że rozśmieszał do łez.
Bóg i szczypta seksu "Bóg" w reż. Grzegorza Kempinsky'ego w Teatrze im. Osterwy w Lublinie. Pisze Grzegorz Józefczuk w Gazecie Wyborczej - Łódź
«Bohaterowie literaccy żalą się na swój los rozbawiając publiczność do łez. Tak śmiesznie jak podczas premiery „Boga” Woody Allena w reżyserii Grzegorza Kempinky’ego nie było w Teatrze Osterwy już dawno.
Lubelska inscenizacja napisanej w 1975 roku sztuki „Bóg” jest po prostu świetna. To wspaniałe, że są ludzie, którzy potrafią rozbawić innych i że w ogóle my jeszcze możemy i potrafimy się dać w to wciągnąć i tak się śmiać, jakby na świecie nie było nic innego niż aktorskie żarty. Komu w duszy i w życiu nie gra, niech – na Boga – idzie na „Boga”, będzie mu lepiej, a komu jest dobrze, temu po spektaklu będzie jeszcze lepiej. Konwencja teatru w teatrze wykorzystana w tej sztuce, bardzo pojemna i elastyczna, świetna do zabawy, ze swej natury sugeruje jakieś konteksty, pozwala ukryć głębsze sensy pod płaszczykiem zdrowego chichotu.
Rzecz jasna dla aktorów to praca i to bardzo ciężka, pot się leje, grają na wysokich obrotach, bo reżyser Grzegorz Kempinsky zrobił spektakl bardzo dynamiczny, o tempie naddźwiękowym, o drzemaniu nie ma zatem mowy i tylko oczy wszystkim łzawią ze śmiechu. Sztuka ma taką strukturę, że otwarta jest na ulokalnienia; tekst adaptacji powstał w części podczas improwizacji na próbach po to, aby punktował to, co widzowi znajome. Stąd też na przykład Doris Levine, czyli Dorota Lewińska (Monika Babicka) pochodzi (w sztuce) z Lubartowa, chociaż rzecz jasna Woody Allenowi nawet się nie śniło, że jest takie miasteczko. Aktorzy raz grają siebie samych (to ciekawe, czy można, a jak można, to jak to jak, grać siebie samego?), raz antyczne postacie, a w trzecim planie – bohaterów z innych sztuk. Mają te dialogi pewien smaczek autohumorystyczny. Kiedy Doris Levine jako aktorka czyli Monika Babicka w pewnej chwili wypowiada taką kwestię: – A mówiłam, że to nie ja donoszę (w domyśle: donoszę do dyrektora teatru, co się w teatrze dzieje), to bardziej od innych śmieją się ci, którzy wiedzą, że wypowiadająca tę kwestię aktorka jest żoną dyrektora teatru. Wiadomo o co też chodzi na przykład kiedy Lorenzo Miller czyli Artur Kocięcki mówi, że śpieszy się na casting do Warszawy.
A zaczyna się niewinnie, trochę drętwo, kiedy pisarz Schizokrates (Jerzy Rogalski) rozmawia z aktorem Kretynikiem (Wojciech Dobrowolski), zastanawiając się nad końcem swojej sztuki, tragedii antycznej, którego im wciąż brakuje. Nagle i niepostrzeżenie niemal wszystko w dialogach zaczyna śmieszyć, jednocześnie przez głowę przelatuje wiele pytań, a więc – komedia filozofią podszyta. Ta teatralna wirówka przyśpiesza jeszcze w momencie pojawiania się na scenie bohaterów literackich, którzy pouciekali ze swoich sztuk. Więc oto zjawia się Kordian – czy też w aktorze „ożywa” kwestia Kordiana, ze sławnymi słowami „stąd czarne skrzydła myśli nad światem rozwinę” wypowiadanymi „na najwyższej igle góry Mont-Blanc”. W galopującym tempie wibrują nastroje, nagle natężają się emocje i wibracje, co i rusz aktorów – rzecz jasna: i publiczność – obezwładniają przeżycia coraz to innych bohaterów.
Sztuka każe nam przeskakiwać z postaci na postać, co też rodzi oczywistą myśl, że te tak przeżywane przez nas kanoniczne postacie literatury i dramatu symbolizujące wielkie sprawy, to dziwne i ulotne twory, może rodzaj konwencji wciągającej i widzów i aktorów? Więc kiedy leci kwestia Kordiana, jak cierpnąć ma skóra romantyczno-patriotycznie, skoro gęba się śmieje, gdy słyszymy tekst Słowackiego. Nagle pojawia się chochoł z Wesela, czyli Szymon Sędrowski i przez kwadrans już zupełnie zniewala publiczność; cała sale trzęsie się w konwulsjach radosnego śmiechu. Chochoł uciekł z „Wesela”, bo nie ma tam Boga. – Nie ma Boga? – No może jest, ale jaki smutny! – tłumaczy. Żeby było na całego, dwa razy aktorzy fruwają (Łukasz Król) w powietrzu zjeżdżając na linie, raz nad widownią a potem nad sceną.
Zacieranie granic między różnymi rodzajami fikcji a rzeczywistością jest niebywałym atutem tego tekstu – i spektaklu, otwiera kapitalne pole do zabaw słownych i sytuacyjnych, gry cytatami, zapożyczeniami, sugestiami, karykaturami. Nawet granicę między sceną a widownią Kempinsky zatarł, bo sztuka zaczyna się przy nieco podniesionej kurtynie a aktorzy szwendają się między fotelami z różnymi teatralnymi gadżetami. Proste odwrócenia okazują się w takiej scenerii generatorami sensów i problemów, tyleż zabawnych, paradoksalnych i śmiesznych co filozoficznych. Dręczące ludzkość pytanie, czy Bóg istnieje, Woody Allen stawia również w taki frywolny sposób. W sztuce poznajemy odpowiedź, brzmi ona: tak. Ale ta odpowiedź okazuje się zabójcza dla posłańca, który ją przekazuje królowi (Roman Kruczkowski), bo król zdaje sobie sprawę, że będzie przed Bogiem odpowiadał za swe zbrodnie. Przesłanie tej komedii, że jesteśmy za siebie odpowiedzialni, Woody Allen podsuwa nam udekorowane żartami.
Para Jerzy Rogalski – Wojciech Dobrowolski znakomicie prowadzi cały spektakl, przy czym Rogalski ma o tyle dobrze, że nie musi dużo biegać, co z kolei jest cechą charakterystyczną Kretynika granego przez Dobrowolskiego, który dwoi się i troi, i niczym fryga jest wszędzie. Scena kiedy Rogalski kieruje do dyrektora teatru podziękowania za przyznanie mu nagrody Złotej Maski jest tak cudaczna, że publiczność natychmiast odpowiada aplauzem. Uroczo wpisała się w rolę miss z Lubartowa Monika Babicka, tak że czuje się oczywistą frajdę, jaką ma aktorka grając tę rolę. Ma swoje wspaniałe pięć minut Artur Kocięcki jako Lorenzo Miller i Roman Kruczkowski ze swoją deus sex machiną. Otóż to! Jest jeszcze też spora szczypta seksu. Jednym słowem, nie wyrzucajcie telewizorów po wiadomościach, tylko idzie do teatru, drodzy czytelnicy.»
„Woody Allen w Teatrze Osterwy”
Grzegorz Józefczuk
Gazeta Wyborcza – Lublin nr 134 online
Więcej informacji: